Geologiczne skarby polskich plaż - rozmawiamy z Bartoszem Glinką

Rozpoczęły się wakacje, więc tłumnie ruszyliśmy nad Bałtyk. Choć nasze morze nie rozpieszcza nas ciepłą wodą, to wynagradza sowicie pięknymi plażami i… geologicznymi skarbami. O tym, co ciekawego można znaleźć na plaży rozmawiamy z Bartoszem Glinką, pracownikiem Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB i posiadaczem największej w Polsce kolekcji skamieniałości znalezionych na bałtyckim wybrzeżu.

Anna Bagińska: Ile okazów liczy Pana kolekcja i co się w niej znajduje?

Bartosz Glinka: Moja kolekcja liczy obecnie ponad 100 tysięcy okazów. Znajdują się w niej głównie skamieniałości zwierząt morskich, ale także i roślin. Bardzo duży jest zbiór kręgowców. Mam ponad 3 tysiące zębów rekinów z okresu kredy (od ok.145,0 do 66,0 mln lat temu – red.), skamieniałych rybich szczątków w postaci łusek i fragmentów ich szkieletów, czy kości i zębów ssaków.

W moich zbiorach znajduje się również pokaźnej wielkości kolekcja skamieniałego drewna, w tym okazy z drążeniami owadów odżywiających się drewnem, czyli ksylofagów i ich skamieniałymi odchodami - koprolitami.

W przypadku skamieniałości bezkręgowców morskich dominują w niej okazy paleozoiczne i mezozoiczne.

Znaczna część kolekcji to gąbki z okresu kredy i ordowiku (od ok. 490 do 440 mln lat temu – red), paleozoiczne koralowce, ramienionogi, łodziki oraz trylobity, które uwielbiam - mam ich kilka tysięcy, bez uwzględnienia nagromadzeń w kambryjskich łupkach ałunowych, w których potrafią być ich tysiące. W mojej kolekcji znajdują się także glony, mszywioły, małże, ślimaki, wieloszczety, amonity czy hiolity. Poza skamieniałościami kolekcjonuję także minerały. Mam liczący kilka tysięcy sztuk zbiór kryształów granatów.

 bartosz glinka plaza gdynia redowo

 Bartosz Glinka na plaży w Gdyni Redłowie

belemnity kreda

Belemnity - kreda

 

AB: To wyjątkowa i różnorodna kolekcja, a jej wielkość jest imponująca. Od czego zaczęła się Pana geologiczna pasja?

BG: Kiedy miałem 11 lat wybraliśmy się z moim tatą i kolegą na wycieczkę rowerową do Gdyni Orłowa. Tam, koło łodzi rybackich, morze wyrzuciło trochę drobnych kamieni, w których dojrzałem małego, mierzącego około 2,5 cm sylurskiego łodzika. Od tego czasu zaczęła się trwająca już 30 lat moja przygoda z poszukiwaniem skamieniałości, których kolekcja z biegiem lat powiększała się coraz bardziej.

 

AB: Dlaczego zafascynowały Pana właśnie skamieniałości?

BG: Jako dziecko uwielbiałem filmy przyrodnicze Jean-Michela Cousteau czy Davida Attenborougha. Zawsze interesowała mnie przyroda, która nas otacza i myślę, że możliwość poznania dawno wymarłego świata dzięki skamieniałościom była pod tym względem decydująca i spowodowała, że ta pasja pozostała ze mną już na stałe.

 

AB: Które ze swoich znalezisk uważa Pan za najciekawsze?

BG: Niewątpliwie jednym z moich najciekawszych znalezisk są łuski dewońskiej ryby mięśniopłetwej Porolepis posnaniensis, znalezione w głazie narzutowym na plaży w Gdyni Orłowie. W 2020 roku w Journal of Vertebrate Paleontology ukazała się opisująca je publikacja naukowa, której mam przyjemność być współautorem.

 łuska dewoskiej ryby miniopetwej porolepis posnaniensis 12cm

Łuska dewońskiej ryby mięśniopłetwej Porolepis posnaniensis

 

AB: Jakie są najstarsze i najmłodsze skamieniałości znalezione przez Pana?

BG: Najstarsze są znalezione przeze mnie na plaży trylobity pochodzące z kambru, mające ponad 500 milionów lat. W przypadku najmłodszych okazów mam dość spory zbiór nie występującej już w naszej części Bałtyku holoceńskiej malakofauny (mięczaków – red), czyli ślimaków i małży.

 koralowiec alveolites sylur na plaży w gdynia redowo

Koralowiec Alveolites - sylur (plaża Gdynia Redłowo)

  łodziki ordowik

 Łodziki - ordowik

 

AB: A jakiej wielkości okazy można znaleźć w trakcie plażowych poszukiwań?

BG: Większość obtoczonych przez morze skał osadowych na naszych plażach nie jest zbyt dużych rozmiarów i ma od kilku do kilkunastu centymetrów. Podobnie jest ze skamieniałościami. Zazwyczaj mają one od kilku milimetrów (w większości zachowanych wewnątrz wapienia) do kilku - kilkunastu centymetrów w przypadku naturalnie wypreparowanych okazów znajdowanych wśród kamieni. Czasami jednak zdarzają się nawet metrowej długości ordowickie wapienie, w których można znaleźć dochodzące do 30-40 cm łodziki, ale nie występują one na trójmiejskich plażach zbyt często.

Największym okazem, jaki do tej pory udało mi się znaleźć na plaży jest mierzący 50 cm fragment skamieniałego drewna.

skamieniałe drewno

Skamieniałe drewno

 

AB: Gdzie i kiedy najczęściej zbiera Pan okazy?

BG: Okazy zbieram głównie na trójmiejskich plażach praktycznie przez cały rok, oprócz przerw zimowych spowodowanych zamarznięciem brzegu plaży. W ostatnich latach taka sytuacja nie zdarza się jednak często, z powodu zmian klimatycznych.

 

AB: Jak rozpoznać na plaży skamieniałości?

BG: Dość proste do rozpoznania i wychwycenia wzrokowo wśród kamieni leżących na plaży są okazy już naturalnie wypreparowane, jak np. przypominające swoim wyglądem plaster miodu paleozoiczne koralowce z rodzaju Favosites, czy rodzaje Catenipora i Halysites, wyglądające jak połączone ze sobą łańcuszki. A także żeberkowane, paleozoiczne ramienionogi, przypominające swoim wyglądem muszle małża, czy prześwitujące w słońcu fragmenty rostrów kredowych belemnitów o bursztynowym kolorze.

W przypadku wapieni paleozoicznych często warto jest zamoczyć je na chwile w wodzie. Dzięki temu zyskujemy dużo większy kontrast i łatwiej jest dostrzec widoczne w nich podłużne podzielone na komory muszle łodzików, czy przypominające rozsypane paciorki człony łodyg liliowców.

Do rozpoznania niektórych skamieniałości przydaje się szkło powiększające, gdyż mały pancerzyk małżoraczka można czasami pomylić z trylobitem i dopiero powiększenie ułatwia nam jego oznaczenie. W przypadku skamieniałego drewna czasami niezbędne jest obejrzenie go pod binokularem lub zrobienie zdjęcia aparatem z funkcją makro, żeby dojrzeć jego strukturę wewnętrzną dającą nam pewność, że nie mamy do czynienia np. z imitującym je łupkiem.

W przypadku rozbitych wapieni nie zawsze skamieniałość, która znajduje się w ich wnętrzu będzie nadawała się do rozpoznania, gdyż w wyniku rekrystalizacji substancji mineralnej dochodzi do zatarcia pierwotnej budowy elementów szkieletowych. Jeżeli nie jesteśmy pewni, co znaleźliśmy, warto spróbować poszukać porady na poświęconych oznaczaniu skamieniałości forach, czy powstających z myślą o tym stronach facebookowych. Jeżeli uważamy, że znalezisko może przedstawiać wartość naukową, warto skontaktować się np. z prowadzonym przez Muzeum Geologiczne PIG-PIB Pogotowiem Geologicznym lub innymi placówkami muzealnymi, czy instytucjami naukowymi zajmującymi się paleontologią lub geologią.

 

AB: Które skamieniałości są najłatwiejsze do znalezienia i rozpoznania, a zdobycie których sprawia najwięcej trudności?

BG:Jest dużo łatwych do znalezienia skamieniałości. Niewątpliwie prym wiodą pod tym względem sylurskie ramienionogi. Ze względu na to, że plaże są pełne wapieni z tego okresu, które przywlókł do nas lądolód ze Skandynawii, wystarczy chwila i możemy już znaleźć ośródki, czy odciski ich muszli. Podobnie jest z małymi (1-3 mm) sylurskimi małżoraczkami, których pancerzyków w tych wapieniach potrafią być setki. Dosyć łatwo jest także znaleźć kredowe belemnity. Ze względu na to, że mokre rostra belemnitów prześwitują w słońcu, bardzo łatwo jest je wypatrzeć między drobnymi kamieniami na samym brzegu. Mój rekord jednego dnia to znalezienie 605 rostrów.

Ogólnie wszystko zależy od miejsca, w którym szukamy. Nie na każdym odcinku plaży występują w podobnych ilościach takie same pod względem wieku głazy narzutowe. Są miejsca, w których jest nagromadzenie kredowych opok i nie ma praktycznie materiału z paleozoiku, np. plaża w Gdyni Redłowie, na której dużo łatwiej o kredowe belemnity, czy gąbki. Z drugiej strony są odcinki brzegu, takie jak np. plaża w Rozewiu, na której prawie nie ma kredowych opok i dominują na niej paleozoiczne skamieniałości z ordowiku i syluru.

Czasami trudności mogą sprawiać skamieniałości, które są delikatne i kruche i łatwo ulegają uszkodzeniu w trakcie rozbijania skał osadowych, jak np. pancerze trylobitów, które bardzo często zachowują się jak skorupka jajka i rozpadając się, zostawiają po sobie ośródkę.

 11 trylobity ordowik

Trylobity - ordowik

 

AB: Czy poszukiwacz nadmorskich skamieniałości musi mieć specjalne narzędzia?

BG: Do poszukiwań, jeżeli chcemy rozbijać wapienie, wystarcza nawet zwykły młotek ślusarski, którego ja używam. Dla mnie w zupełności wystarczający jest młotek o wadze 1 kg. Niektórzy moi znajomi poszukiwacze nie potrzebują nawet młotka i zbierają tylko to, co leży już wypreparowane wśród kamieni, albo jest w miarę dobrze w nich z zewnątrz widoczne. Zatem to wszystko zależy od tego, co kogoś interesuje.

 

AB: Jakie ma Pan wskazówki dla osób, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę ze zbieraniem skamieniałości na polskich plażach? Na co trzeba zwracać szczególną uwagę?

BG: Część okazów można znaleźć na plaży już wypreparowane z wapieni, więc w tym przypadku przydaje się zwracanie uwagi na coś o „nietypowym” jak na kamienie kształcie, czy wyglądzie. W przypadku poszukiwania skamieniałości w materiale narzutowym, należy rozglądać się za tymi „najbrzydszymi”, szarymi kamieniami leżącymi na plaży, które są skałami osadowymi. Nie ma sensu rozbijanie tych bardziej kolorowych skał magmowych, takich jak granity, czy porfiry oraz metamorficznych gnejsów, gdyż skamieniałości w nich nie znajdziemy.

Jeżeli chcemy odsłonić jak największy fragment skały osadowej, najbardziej efektywnym sposobem jest uderzanie ich wzdłuż krawędzi bocznej.

Nie należy też zniechęcać się tym, że zazwyczaj nie znajdziemy okazów o stanie zachowania takim, jak okazów w gablotkach muzealnych.

 

AB: Czy można gdzieś na żywo zobaczyć Pana zbiory?

BG: Okazy znalezione przeze mnie można zobaczyć na stałej ekspozycji pt. „Skały i skamieniałości polskich plaż”, która znajduje się w Oddziale Geologii Morza Państwowego Instytutu Geologicznego w Gdańsku Oliwie. Cała wystawa składa się z ponad 270 eksponatów, wśród których znajduje się mierzący 8 cm kredowy amonit Schloenbachia, na którego dosłownie nadepnąłem pod orłowskim klifem, czy ordowicki łodzik Endoceras mierzący prawie 40 cm.

 13 wystawa skay i skamieniaoci polskich pla w oddziale geologii morza pig pib

Wystawa: Skały i skamieniałości polskich plaż w Oddziale Geologii Morza PIG-PIB

 

AB: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach.

Galeria: