Geolodzy rozbrajają bombę tykającą na Górze Żar

Potężna fala tsunami, zagłada kilkunastu wsi wokół Jeziora Międzybrodzkiego i miejscowa elektrownia obrócona w ruinę – to przerażająca wizja katastrofy wywołanej gigantycznym osuwiskiem na górze Żar, która w ostatnim czasie krąży w sieci. Na szczęście jest niemal w całości fałszywa – uspokajają specjaliści z Centrum Geozagrożeń Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego (PIG-PIB).

Osuwisko „Łaski” w Międzybrodziu Bialskim w Beskidzie Małym faktycznie stanowi problem i jest niebezpieczne – przyznają geolodzy. Powstało ono co najmniej kilkaset tysięcy lat temu, a ostatni raz uaktywniło się na większą skalę 10 lat temu – w pamiętnym roku katastrof osuwiskowych na południu Polski. Osuwisko (które, wbrew niektórym informacjom internetowym, nie leży na górze Żar, a na górze Kozubnik) jest rozległe, dość głębokie i przede wszystkim wciąż aktywne, co oznacza, że w jego obrębie cały czas dochodzi do przemieszczeń. Na dodatek na jego terenie znajduje się osiedle domków letniskowych, którym osuwisko faktycznie zagraża. Dlatego też duża ich część została wyłączona z użytku, a wstęp do nich jest wzbroniony. Geolodzy nie wykluczają, że w tym miejscu może dojść do kolejnego incydentu, podobnego do tego z 2010 r., kiedy to nastąpiło uruchomienie całości osuwiska. Jednak skutki takiego ruchu nie wywołają kataklizmu, którego widmo krąży obecnie w internecie.

a copy copy copy

Widok południowo-zachodnich stoków góry Kozubnik (551 m n.p.m.) z zaznaczonymi granicami osuwiska Łaski. Źródło: Centrum Geozagrożeń

TSUNAMI W ELEKTROWNI

Specjaliści z Państwowego Instytutu Geologicznego wielokrotnie zwracali uwagę na  zagrożenie związane z przepełnieniem Jeziora Międzybrodzkiego, które może doprowadzić do przelania się wody przez zaporę w Porąbce. Przyczyną takiej sytuacji mogą być przede wszystkim intensywne opady, które przy okazji są jednym z głównych czynników powstawania osuwisk. Na szczęście w Międzybrodziu sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Ewentualne bardzo intensywne opady najprawdopodobniej spowodowałyby wypełnienie jeziora jeszcze przed osunięciem się koluwium – czyli jęzora osuwiskowego. Woda w zbiorniku stanowi jednak przyporę dla jęzora, dlatego wysunięcie całego materiału osuwiskowego wydaje się mało prawdopodobne, jak również to, że spowoduje ono katastrofalną falę powodziową o kilku, a co dopiero kilkunastometrowej wysokości.

Osuwisko na pewno natomiast nie zagrozi elektrowni szczytowo-pompowej na górze Żar. Po prostu nie ma takiej możliwości, ponieważ jego północno-wschodnia granica (najbliższa elektrowni) nie sięga aż tak daleko. Nie ma żadnych przesłanek, aby stwierdzić, że osuwisko w tak znaczny sposób może się rozszerzyć. Musiałoby dojść do powstania szeregu sąsiednich osuwisk lub całego zespołu osuwiskowego, który mógłby powodować takie zagrożenie.

b

Mapa z oznaczonymi granicami osuwiska. W prawym dolnym rogu zbiornik elektrowni pompowo-szczytowej na górze Żar. Źródło podkładu topograficznego: OpenStreetMap.org

NIEBEZPIECZNE POMYSŁY

Pojawiające się w internecie pomysły uniknięcia „katastrofy” poprzez opróżnienie zbiornika i sztucznego wywołania osunięcia (w domyśle – całego materiału w obrębie jęzora) z jednej strony rozśmieszają geologów, z drugiej bardzo niepokoją. Gdyby bowiem doszło do ich realizacji, wówczas niebezpieczeństwo znacznie by wzrosło. Spuszczenie wody z jeziora i sztuczne wywołanie osuwiska nie dość, że stanowiłoby ingerencję w okoliczny ekosystem to przy wysunięciu całego materiału koluwialnego spowodowałoby osłabienie stateczności stoków bocznych, co mogłoby doprowadzić do powiększania osuwiska, a nawet powstania nowych sąsiednich osuwisk. Przy skrajnie niesprzyjających uwarunkowaniach geologicznych może wówczas wystąpić faktyczne zagrożenie dla elektrowni szczytowo pompowej na górze Żar. Dlatego tego typu idee „rozwiązania problemu”, pochodzące od osób nie zajmujących się geologią i geotechniką, są szkodliwe i niebezpieczne przede wszystkim dla mieszkańców terenów zagrożonych.

CENTRUM WALKI Z ZAGROŻENIEM

W Państwowym Instytucie Geologicznym, który pełni także funkcję państwowej służby geologicznej, stworzono Centrum Geozagrożeń – specjalną komórkę, która zajmuje się m.in. identyfikowaniem, badaniem i monitorowaniem tzw. ruchów masowych ziemi czyli także osuwisk. Jednym z projektów realizowanych przez Centrum jest System Osłony Przeciwosuwiskowej (SOPO). Zadania wykonywane są przez geologów różnych specjalizacji – kartografów, geomorfologów, tektoników, geologów inżynierskich, sejsmologów, geofizyków, specjalistów od interferometrii satelitarnej. Dotychczas zidentyfikowali oni już blisko 67 tys. osuwisk w Polsce, z czego 60 jest monitorowana za pomocą specjalistycznych urządzeń pomiarowych. Do nich właśnie należy osuwisko „Łaski”, monitorowane od lipca 2011 r. metodami wgłębnymi, geodezyjnymi oraz zdalnymi (w tym satelitarnymi). W ostatnim czasie osuwisko to obserwowane jest również w systemie ciągłym. Jego aktywność jest ujęta w corocznych raportach z monitoringu (ostatni raport za 2019 r.: http://geoportal.pgi.gov.pl/sopo-gview/monpdf?f=961). Wynika z nich m.in., że skala przemieszczeń w obrębie osuwiska jest coraz mniejsza.

c

Wykres ilustrujący przemieszczenia gruntu na przestrzeni blisko 3 lat na głębokości 17 m w otworze zlokalizowanym w zachodniej części osuwiska [MI-4]. Źródło: Centrum Geozagrożeń

NISZCZYCIELSKA SIŁA

Osuwiska stanowią poważny problem na całym świecie. W Polsce ich liczba najprawdopodobniej przekracza 100 000, a największa ich koncentracja obserwowana jest w Karpatach. Tam też stwarzają największe zagrożenie. Zespół skał występujących w Karpatach – tzw. flisz karpacki – sprzyja powstawaniu osuwisk. Składa się on przede wszystkim z naprzemianległe zalegających piaskowców i łupków, zazwyczaj zapadających pod dużym kątem. Bardzo często są one zdeformowane, sfałdowane, pocięte uskokami i spękaniami. Dlatego dla geologów zajmujących się geozagrożeniami jest to ciekawy, ale też bardzo trudny teren.

Jak niszczycielskie mogą być osuwiska pokazał rok 2010. W trzech województwach na południu kraju uaktywniło się wówczas ponad 1300 osuwisk. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo ponad tysiąc domów, zniszczona została także infrastruktura komunikacyjna. Jedno z osuwisk spowodowało nawet wykolejenie się pociągu. Na szczęście nie było ofiar.

Dlatego głównym celem prac Centrum Geozagrożeń jest redukcja ryzyka związanego z zagrożeniami geologicznymi. Dane dostarczane przez geologów są podstawą racjonalnego planowania zabudowy oraz stosowania właściwych zabezpieczeń na terenach potencjalnie zagrożonych osuwiskami. Pozwala to na ograniczenie szkód materialnych, a także wczesne ostrzeganie mieszkańców terenów zagrożonych.

Wszelkie niepotwierdzone sensacje, upowszechniane zwłaszcza w internecie, przepowiednie kataklizmu, bezpodstawne straszenie czytelników, pomysły niepoparte rzetelną wiedzą utrudniają podnoszenie społecznej świadomości ryzyka osuwiskowego, tym samym potęgując zagrożenie.

Tekst: zespół Centrum Geozagrożeń